środa, 1 marca 2017

Ostatni przystanek: Paryż, tu bije serce mody

Najlepsze na koniec! Czas na Tydzień Mody w Paryżu, czyli fashion weekową wisienkę na torcie. :D

Zanim przedstawię Wam menu, kilka słów o tym, co wydarzyło się w Mediolanie. 

Miuccia Prada po raz kolejny udowodniła, że jest "królową Mediolanu". Udany debiut zaliczył Francesco Risso jako dyrektor kreatywny Marni. To, co pokazał na wybiegu można śmiało określić mianem "dobrego początku" - pewnego siebie jak na debiut. Pytanie, co dalej?
Alessandro Michele, dyrektor kreatywny Gucci, z sezonu na sezon umacnia swoją pozycję, tworząc coraz to bardziej zaskakujące kolekcje - przekraczając granice, reinterpretując, idąc swoją, jasno wykreowaną drogą.
Jeremy Scott "udowodnił", że "Couture is an attitude. It's not a price point", w związku z czym postanowił pobawić się np. papierowymi torbami, rękawiczkami, taśmą klejącą czy kotarą, z której to "stworzył" suknię. Na szczęście prezentowała ją Anna Cleveland, dzięki niej przynajmniej było zabawnie...
U Moschino było zabawnie, z kolei u Jil Sander wiało nudą. Najnowsza kolekcja Rodolfo Paglialungi to zachowawczy, pełen cytatów zbiór ubrań, dodatkowo niczym niezaskakujący przez co najzwyczajniej w świecie nudny. Plotka głosi, że był to ostatni sezon Paglialungi w Jil Sander. Hmmm... Ten na pewno mu nie pomógł.
Na koniec Max Mara i wątek polityczny w roli głównej. Otóż, w pokazie szła Halima Aden, dziewiętnastoletnia Somalijko-Amerykana, która zasłynęła tym, iż w regionalnych selekcjach konkursu Miss USA występowała nosząc hidżab i burkę. Z miejsca wpadła w oko Kanye, który umieścił ją w swoim pokazie i tak trafiła na wybieg Max Mary. Mówiąc wprost: wie dziewczyna jak wsadzić kij w mrowisko. 
Idealnie podsumowała Milan Fashion Week Anna Wintour mówiąc, że: "mamy tyle produktów na rynku, moda potrzebuje emocji, przekraczania granic, spełniania marzeń, a nie kolejnego nudnego beżowego, skórzanego żakietu". "Nie ma sensu, by każda kobieta wyglądała tak samo."

Mediolan żegna się z nami czule i ustępuję miejsca (trwającemu już) Fashion Weekowi w Paryżu.

Pierwszy dzień nie należał do najlepszych. I nie mówię tutaj o pokazach, a raczej o sobie i stronie, która odmówiła posłuszeństwa na chwilę przed pokazem Saint Laurent. :(
"Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło". Wczoraj skucha, za to dzisiaj sukces! Udało mi się obejrzeć "prawie na żywo" pokaz Driesa Van Notena. Także tak... ;)

Wczoraj wspomniany Saint Laurent i Jacquemus, dzisiaj Dries, Maison Margiela, Lanvin, Rochas, Lemaire i Kenzo. A to dopiero dwa dni! :D


Jacquemus, wiosna/lato 2017



Co nas czeka w nadchodzących dniach? Jutro: Chloe i ostatnia kolekcja Clare Waight Keller! (jej miejsce zajęła Natacha Ramsay-Levi), Carven, Ann Demeulemeester, Balmain, Isabel Marant Off-White.


Off-White, wiosna/lato 2017



Piątek upłynie pod znakiem: Loewe(!), Dior, Issey Miyake oraz Yohji Yamamoto.


Loewe, wiosna/lato 2017



W sobotę oglądać będziemy pokazy: Haidera Ackermanna, MuglerAcne Studios, Comme des Garcons, Niny Ricci Soni Rykiel.
Niedziela należeć będzie do Demny i jego najnowszej kolekcji dla Balenciagi; poza tym Celine, AkrisValentino, a także Hood by Air.


Balenciaga, wiosna/lato 2017



Celine, wiosna/lato 2017





Valentino, wiosna/lato 2017



Monday morning umili nam pokaz Stelli McCartney, a później Sacai, Hermes, Alexander McQueen i kolejna odsłona Fenty Rihanna X Puma. Ostatni dzień Paris Fashion Week tradycyjnie zwieńczą Chanel, Miu Miu i Louis Vuitton.


Louis Vuitton, wiosna/lato 2017



Innymi słowy: zapowiada się pracowity tydzień! Heh ;)


Do zobaczenia niebawem, 
Q

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz