czwartek, 31 grudnia 2015

Nic już nie będzie takie samo. Czy aby na pewno?

Niestety, ale nie "wszystko" uległo zmianie. Pierwszy zawód jaki poniosłem, to wygląd "ulicy". Panowie, którzy nadal noszą za długie i nieodpowiednie dla swojej sylwetki spodnie, już dawno przestali mnie wzruszać. Wręcz przeciwnie. Ich pierdołowatość zaczyna działać mi na nerwy i zmysł widzenia. Czy ktoś jest mi wstanie wyjaśnić dlaczego tak się dzieje!? Jakby bali się, że ktoś zobaczy, że mają zgrabne (o! zgrozo) nogi i śmie pomyśleć, no nie wiem... że mają dwie zgrabne nogi? Czyżby atrakcyjniejsze były dla nich grube i napuchnięte badyle? No cóż... Ich wybór.
Podobnie zresztą, rzecz się ma z kuriozalną manią wypychania przez panów kieszeni spodni, co w swoim idiotyzmie przeczy idei (taa jasne) jaką zwykli są wyznawać. Otóż tzw. męscy mężczyźni (których szczerze uwielbiam i darze nieukrywanym obrzydzeniem) przeczą sami sobie. Idąc tokiem ich rozumowania, to co dla nich najważniejsze nie dość, że powinno być "duże", to jeszcze widoczne. Niby logiczne - bardzo ci na czymś zależy, chcesz żeby było to widać, to to pokazujesz. Ale nie! Panowie wolą nosić ze sobą cały swój dobytek i to gdzie...? zaraz przy klejnotach, zakamuflowanych wypchanymi po brzegi kieszeniami! Co przypomina spuchnięte uda atlety i gargantuicznych rozmiarów d..pe słonia. Brawo! Nie ma nic bardziej męskiego jak facet z zawieszaniem wielkości Ziemi! Męskość tryska na prawo i lewo... #braksłów
Dostało się panom, to teraz coś dla pań. Które wcale nie są lepsze! Proporcje w lesie, rozmiar rozmiarem, wiek, a kogo to w ogóle obchodzi, grunt żeby się świeciło, mieniło, lśniło i było prze tandetne. Najbardziej obiektywnie mówiąc - brzydkie. W złym guście. Okropne. Blee.
Banał w postaci oklepanego do potęgi entej schematu - sukienka + pantofle - nadal uznawany jest za szczyt elegancji, klasy, dobrego gustu czy co gorsza stylu! Skwara, czyli "cud nad Wisłą mody", cały czas grzeje nóżki i trzyma się ich niczym butapren. Obcasy nadal gubią fleki, lustra wciąż łżą nieprawdę, a świadomość sięga dna. Czy o czymś zapomniałem? A racja! Jedyną stałą zdaje się być nieustający upór i przeświadczenie, o swojej tzw. racji, której dowodem są estetyczne bezeceństwa wymienione powyżej.
Zmianie uległy także rządy. Czy jest to progres, a może jednak regres, każdy sam prędzej (miejmy nadzieję!) czy później oceni. Dotąd trzeba było się natrudzić by "zostać" rok dłużej w danej klasie, teraz można mieć, to za free. Hura! Myślę, że kwestią czasu jest również powrót nieco uwspółcześnionej cenzury, kto wie może i godziny policyjnej? Grunt, że będziemy "ustalać standardy europejskie". Bóg jeden wie, co kryje się pod tym jakże enigmatycznym hasełkiem. Niebawem pewnie się dowiemy, z mediów publicznych rzecz jasna, jako jedynego i wiarygodnego źródła. Od... wczoraj?
Poza tym niesłabnące: ksenofobia, homofobia i rasizm, wciąż są dowodem na to, że u podstaw głupoty leży strach, który bierze się z ciemnogrodzkich i zatwardziałych przekonań. Hejt zalewający Internet też już nikogo nie dziwi. Brak kultury osobistej, groźby, przemoc, chamstwo i wszech ogarniająca głupota, powoli stają się standardem. Nic tylko podejść do najgrubszej ściany i walnąć w nią z całej siły, co poniektórymi łbami. #bum


Było lepiej niż chciałem!


Żeby nie było, że jestem taki zły i w ogóle, czas spojrzeć na drugą stronę tego zardzewiałego medalu. Bo w mijającym roku, wydarzyło się też dużo dobrego. ^_^ Tak teraz będzie trochę prywaty. A co! Znacie mnie i wiecie, że nie potrafię się chwalić. (Tutaj wciąż jest constans.) Bo niby czym!? "Wspaniałym życiem"? No błagam! ;) Tak. Owszem. Nadal uważam, że nie ma o czym mówić i długo nie będzie. Jednak wspominając to, co udało mi się zrobić, czego doświadczyć i kogo poznać w przeciągu tego roku, sprawia że na mojej patelni pojawia się szeroki uśmiech. Bardzo szeroki. ;) (Nie mówiąc już o tym, co usłyszałem na swój temat. :)) W takich chwilach (dla kontrastu) przypominam sobie osoby, które życzą bądź życzyły mi "najlepszego". Które potrafiły na samym początku przygody z "F&SofQ", wypomnieć mi że tak się niby znam na tej modzie, że ho ho i tra la la, a nie wiem kim jest polska blogerka XYZ. Widzicie jak to brzmi - pierdoła w morzu jeszcze większych pierdół. Jak to mówią: "co nas nie zabije, to nas wzmocni." Frazes. Ale tak jest. U mnie notorycznie. Dlatego za każdym razem kiedy słyszę coś podobnego, bez względu na to czy uderza to bezpośrednio we mnie czy w to co robię, biorę to w ręce i wkładam do swojego "plecaka". Ni stąd ni zowąd, ta nieco masochistyczna praktyka zdaje egzamin. Co widać dzisiaj.
Dlatego, życzę sobie i Wam nie tylko wiary, ale też siły, konsekwencji i odwagi. Niech Nowy 2016 rok będzie równie DOBRY jak poprzedni! Wszystkiego Najlepszego #DziuQusie! <3



Q

Światła... Kamera... Akcja! - MovieMe 2015

Uwielbiamy podsumowywać. Wszystko i wszystkich. Przy każdej możliwej okazji. I nie ma co do tego żadnych wątpliwości, nawet jeśli to uogólnienie. Sprzyja temu czas, ludzka mentalność, a nawet media społecznościowe. Chociażby, bardzo popularny ostatnio - ciekawe dlaczego - zbiór najczęściej "lubianych" zdjęć na Instagramie.
Przyznaje się bez bicia - ja też temu uległem. :P Tym razem, powodem jest kino. Przykład? 16 wyjść do kina, w tym jedno do "innego" (rozczarowujące jak mało!), a żeby było jeszcze ciekawiej, to 14 razy siedziałem na tym samym miejscu. #soweird #heheszki
Nie w tym rzecz, żeby powiedzieć ile, co i jak. Ideą tego tekstu jest popularyzowanie chodzenia do kina, a także chęć podzielenia się tym, co udało mi się oglądnąć w mijającym roku. Wielu z Was pyta mnie oto, co widziałem ostatnio, co mógłbym polecić czy co jest całkiem miłe - co sądzę na temat tego czy innego filmu. Jako pasjonat kina, a tym samym kompletny laik w tej dziedzinie, nie mam najmniejszego zamiaru silić się na jakąkolwiek - hucznie brzmiącą - krytykę. Zupełnie nie oto mi chodzi. W kilku zdaniach, postaram się jedynie zachęcić Was, do zwrócenia uwagi na polecane przeze mnie obrazy. Kto wie, może któryś tak was zaciekawi, że postanowicie go zobaczyć?
Zatem, nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam miłej lektury i równie udanego oglądania.
Scena pierwsza, ujęcie pierwsze...


STYCZEŃ


"Wolny strzelec" reż. Dan Gilroy 


(Urokiem kin w małych miastach jest to, iż filmy docierają do nich z ekhmm... małym opóźnieniem.)
Jeżeli wydaje się Wam, że za bardzo poświęcacie się swoim obowiązkom, to koniecznie zobaczcie ten film. Louis Bloom (Jake Gyllenhaal) rozwieje Wasze złudzenia. Jego "podejście" do pracy nie ma sobie równych. Tytuł "pracownika" miesiąca - gwarantowany.  
W pozostałych rolach: Rene Russo i Riz Ahmed.


"Haker" reż. Michael Mann


Hmm? O czym może być ten film? :P Zdaję sobie sprawę, że tematyka piractwa komputerowego może wydawać się mało interesująca, ale muszę Was zaskoczyć. To pierwszy film i o ile się nie mylę pierwsza rola Chrisa Hemswortha, w której poza jego fizycznością widać również grę aktorską. Pamiętajcie! Pozory mylą. I dotyczy to wszystkiego, także filmów.
W pozostałych rolach: Leehom Wang, Wei Tang



LUTY 


"Wielkie oczy" reż. Tim Burton


Znacie Margaret Keane? Panią, której dzieła malarskie mają "wielkie oczy". Nie? To, koniecznie musicie zobaczyć ten film. W rolach głównych nagrodzona za tę kreację Złotym Globem - Amy Adams i Christoph Waltz


"Gra tajemnic" reż. Morten Tyldum


Myślę, a raczej mam nadzieję, że nie ma osoby, która nie wiedziałaby kim był i co zrobił dla ludzi Alan Turing. Historię tej ikonicznej postaci, opowiada tenże film. Mówi o miłości, stracie, bólu, walce i niesprawiedliwości. (Jeden z moich ulubionych w tym roku.)
W rolach głównych nominowani do Oscara - Benedict Cumberbach i Keira Knightley.


"Whiplash" reż. Damien Chazelle

 

Doskonałość - to "choroba", z której bardzo trudno jest się wyleczyć. Zwłaszcza kiedy jesteś świadom, tego co potrafisz. Film o muzyce, z muzyką i dla muzyki. Uczta dla jazzowych smakoszy. 
W rolach głównych: Miles Teller i laureat Oscara za "Najlepszą rolę drugoplanową" - J.K. Simmons.


"Pięćdziesiąt twarzy Greya" reż. Sam Taylor-Johnson


Chyba nie sądziliście, że mógłbym nie pójść i nie zobaczyć tego filmu w kinie. No proszę Was!
Cały czas będę uważać, że w żaden nawet najmniejszy sposób, nie powinno się łączyć książki z jej adaptacją filmową. A w tym przypadku zwłaszcza! Kategorycznie nie, null, zero. Chociażby dlatego, że "jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził". Koniec kropka.
Nie oczekujcie od nikogo, że zdoła ponad sześciuset stronicową książkę przełożyć 1:1 na filmowy ekran, uwzględniając przy tym wyobrażenia i oczekiwania milionów ludzi na całym świecie. Toż to abstrakcja sama w sobie!
W rolach głównych: Dakota Johnson i Jamie Dornan



MARZEC 


Filmowa posucha - część I.



KWIECIEŃ


"Samba" reż. Olivier Nakache i Eric Toledano


Jak często zdarza się Wam chodzić do kina na komedie? Mi, bardzooo rzadko. Dla tej zrobiłem wyjątek. Powód: Omar Sy i Charlotte Gainsbourg. Przezabawny film. Uśmiałem się jak głupi. :D



MAJ


Filmowa posucha - część II.



CZERWIEC


"Motyl Still Alice" reż. Richard Glatzer i Wash Westmoreland


Jedną z najgorszych rzeczy, jeśli można prowadzić taką klasyfikację, jest utrata pamięci. Pomyślcie, z dnia na dzień zapomnieć jak się piszę, gdzie się pracuje, jak się ma na imię czy wreszcie kim się jest. Alzheimer. Pamięciowy escape. Usuwa wszystko, co napotka na swojej drodze. Okropność. 
Piękny film, świetna gra aktorska i bardzo ciekawa, a przy tym niezwykle autentyczna historia. Oscar, którego otrzymała za tę rolę Julianne Moore, od początku wydawał się być jej. I słusznie. 
W pozostałych rolach: Kristen Stewart, Kate Bosworth i Alec Baldwin.



LIPIEC, SIERPIEŃ


Filmowej posuchy ciąg dalszy, czyli III i IV część.



WRZESIEŃ

"Pieśń słonia" reż. Charles Binamé


Psychiatra po zniknięciu swojego kolegi, przejmuje jego pacjenta. Chcąc uzyskać od niego pewne informacje, niespodziewanie zostaje wciągnięty w pewną grę. Specyficzną grę, w której dodatkowe życie nie istnieje. Bardzo dobry film.
W rolach głównych: Xavier Dolan, Bruce Greenwood i Carrie-Anne Moss.



PAŹDZIERNIK


Filmowa posucha - koniec. (Nareszcie!)



LISTOPAD


"Demon" reż. Marcin Wrona


Najdziwniejszy thriller jaki kiedykolwiek widziałem. To na pewno. Prz całej swojej "demoniczności" jest bardziej zabawny niż nie jedna "śmieszna" komedia.
W rolach głównych: Itay Tiran, Agnieszka Żulewska i Andrzej Grabowski.


"Spectre" reż. Sam Mendes


Kolejna cześć przygód Jamesa Bonda. Czyli okazja dla najbardziej grześkowatych Grzesków na "wyjście" z fabryki. Chciałoby się powiedzieć - wielkie wyjście do kina.
Pamiętacie wiersz Leona Szweda pt. "Rodzina pingwina idzie do kina"? No właśnie. Przy czym jest jedna subtelna różnica - Grześki z reguły nie wychodzą z kina, nawet jeśli zobaczą na ekranie siebie. Przecież kupili bilety, no i ta wałówa... Nie może się zmarnować. Niestety!
W rolach głównych: Daniel Craig, Christoph Waltz, Léa Seydoux i Ben Whishaw.


"Praktykant" reż. Nancy Meyers


Kiedy "stare" spotyka się z "młodym". O dziwo! To kolejna komedia na mojej liście. Jak widać konkretne argumenty potrafią, być szalenie przekonywujące. Zabawna, prawdziwa. Warto zobaczyć.
W rolach głównych: Anne Hathaway i Robert De Niro



GRUDZIEŃ 


"Nigdy nie jest za późno" reż. Jonathan Demme


Po prostu: BOSKI. Tak. Taki jest ten film. A Meryl Streep w roli gwiazdy rocka, poprawka -  śpiewającej(!) gwiazdy rocka - to perła sama w sobie. Niezwykle klimatyczny film.
W pozostałych rolach: Kevin Kline, Mamie Gummer i Rick Springfield.


"Czerwony pająk" reż. Marcin Koszałka


Drugi polski film na mojej liście. Jeden z tych, które określa się "głupimi", nie podając żadnego sensownego argumentu, potwierdzającego słuszność takiej oceny. Do prawdy nie mogę tego pojąć, bo film jest bardzo dobry. Dziwny, mroczny, niepodpowiedziany, trudny, a przy tym szalenie prosty. Jak widać bardziej wymagające pozycje, stanowią problem dla przeciętnego odbiorcy. #sosad
Mimo wszystko zachęcam do minimalnego wysiłku.
W rolach głównych: Filip Pławiak i Adam Woronowicz.


"Pakt z diabłem" reż. Scott Cooper


Oparta na faktach historia, w której brudne interesy stanowią podwaliny ogromnego skandalu z FBI w rolach łownych. Grany przez Johnny'ego Deepa - James "Whitey" Bulger - to jednocześnie najbardziej nieczuła, ale też bezwzględna postać. Co sprawiło, że jest taki a nie inny? Sprawdźcie!
W pozostałych rolach: Joel Edgerton, Dakota Johnson i Benedict Cumberbach


"Sufrażystka" reż. Sarah Gavron


Ostatni film wśród tych które widziałem, to pochwała walki. Walki o prawa (nie tylko) wyborcze dla kobiet. Ci, którzy nie rozumieją lub inaczej - nie widzą powodu, dla którego ludzie łączą się i protestują w jakieś sprawie, powinni obejrzeć ten film. Koniecznie!
W rolach głównych: Carey Mulligan, Helena Bonham-Carter, Anne-Marie Duff, Brendan Gleeson i Meryl Streep



Życzę miłego oglądania! :) 



Q