niedziela, 22 listopada 2015

Q pyta, odpowiada... Justyna Moraczewska

"Kto pyta, nie błądzi." Nie cierpię, tego typu powiedzonek (równie mocno jak zdrobnień!), ale to akurat ma sens. (Jakby się tak nad tym głębiej zastanowić, to niby każde ma "jakiś" sens, ale daj cię spokój - kto ma na to czas?) Zwłaszcza, jeśli chodzi o moją skromną osóbkę. #heheszki
Jako osoba podążająca w bliżej nieokreślonym kierunku, każdą nawet najmniejszą okazję wykorzystuję, by napotkaną na swojej drodze personę, wypytać o choćby najdrobniejsze wskazówki. Co by nie błądzić nie potrzebnie czy wystawać jak ta nasza polska Pyza przy drodze... "Czas, to pieniądz" - nieprawdaż? ;)
A tak już całkiem poważnie, to wiecie że uwielbiam słuchać i zadawać pytania. Dlatego cykl mini wywiadów, prędzej czy później musiał się objawić na FASHION & STYLE OF Q.
Na szczęście, pierwsza szansa przeprowadzenia wywiadu, pojawiła się równie szybko jak i sam pomysł. Dzięki inicjatywie "NAZYWAM SIĘ KOBIETA" podjętej przez Ilonę Jankowską i Agnieszkę Chmielowiec - udało mi się przejść od słów (a w zasadzie myśli) do czynów. Zorganizowane przez nie Warsztaty Stylu z Justyną Moraczewską, które odbyły się wczoraj tj. 21 listopada w Hotelu Atena, nie dość, że cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, dla mnie stały się okazją nie do stracenia.
Nie przedłużając, zapraszam na mój pierwszy mini wywiad z cyklu "Q pyta, odpowiada...", przeprowadzony  z niesłychanie pogodną i inteligentną osobą, stylistką Justyną Moraczewską. :D



"Q pyta, odpowiada... Justyna Moraczewska"




FASHION & STYLE OF Q: Co pomyślałaś, kiedy Ilona Jankowska zaproponowała Ci poprowadzenie warsztatów?
Justyna Moraczewska: Po pierwsze, pomyślałam że to super, że Ilona się odezwała. Myślę, że polubiłyśmy się przy pierwszym spotkaniu i już wtedy udało nam się wspólnie zrealizować pewien projekt. A po drugie, bardzo się ucieszyłam, bo uwielbiam mieć bezpośredni kontakt z kobietami. Na każde „hasło” związane z prowadzeniem warsztatów lub szkoleń, odpowiadam z ogromnym optymizmem.


Q: „Nazywam się Kobieta” – co myślisz na temat tego typu inicjatyw, podejmowanych w małych miastach, takich jak Mielec?
JM: Jestem super za! Naprawdę. I nie ograniczałabym się, do tego że to małe miasto, mała miejscowość. Tak naprawdę pod koniec dnia Warszawa to też jest małe miasto. Oczywiście nie wolno uogólniać.  Jest mnóstwo ludzi mniej lub bardziej uświadomionych. Generalnie super, że takie inicjatywy są podejmowane, że np. mogę dotrzeć do takich miejsc, do wszystkich kobiet bez względu na to jak jest daleko. Zaufaj mi. W małym, malutkim, średnim czy pretendującym do bycia wielką metropolią mieście – wszędzie są takie same kobiety. Mają takie same kompleksy, takie same problemy, czasem trochę więcej wiedzą. W pewnych miejscach, mają większy dostęp do wiedzy. Ale na końcu i tak wszystkie jesteśmy takie same. Bez względu na to skąd jesteśmy i co robimy. Wszystkie chcemy dowiedzieć się o sobie trochę więcej. Osobiście, nie widzę żadnej różnicy prowadząc warsztaty w Warszawie czy w innych miastach. Kobiety wszędzie są identyczne.



Q: Jesteś stylistką już od dobrych kilkunastu lat. Jak to się zaczęło? Co zrobiłaś lub co musiałaś zrobić, by być tu gdzie jesteś dzisiaj?
JM: Słuchaj, to jest ciekawa anegdota, bo ja sobie ten zawód wymyśliłam. Było to wiele lat temu i trudno mi jest teraz podać konkretny moment, ale pamiętam, że przeglądałam wtedy magazyn Elle. (Na rynku był tylko Twój styl i Elle.) Nie wiedziałam co chce robić w życiu.  Miałam być malarką, ale pewnego dnia uświadomiłam sobie, że nie chce malować, bo to nie jest to. Po prostu. Chciałam robić coś, co jest związane ze sztuką, ale bardziej komercyjnie. Przeczytałam, że jest ktoś taki jak stylista. Ktoś kto ubiera modelki. Pamiętam, że wyszłam tamtego dnia na spacer z psem (może to zabrzmi dziwnie, ale tak naprawdę było) i mój sąsiad, który mieszkał nade mną, również wyszedł na spacer z psem. (Tudzież wyrzucić śmieci.) Kiedy mnie zobaczył, zapytał czemu jestem taka zafrasowana. Powiedziałam mu, że właśnie szukam pracy. Na co on zapytał mnie: „A kim Ty byś chciała być Justynko?”, „Stylistką - odpowiedziałam.” „Stylistką? A kto to jest?” (Wtedy nie bardzo było wiadomo kim jest stylista.) Więc opowiedziałam mu kto to taki, że pracuje w magazynie. Na co on powiedział, że jego znajoma pracuje w gazecie i szuka kogoś do pracy. Agnieszka Jakobson-Cielecka, bo o niej mowa, ówczesna szefowa Elle Deco w magazynie Elle, zatrudniła mnie jako asystentkę.  Z czasem udowodniłam jak bardzo zależy mi na pracy w modzie, a potem po prostu z całego serca pokochałam ten zawód. Okazało się, że mam do tego talent, bo to  razem z ciężką pracą musi iść w parze i tak już poszło... (uśmiech)


Q: W kultowym już dokumencie „Vogue: Spojrzenie redaktorów”, czołowym stylistom Vogue’a zostaje zadane pytanie: „Co robi stylista?”. W zasadzie żadne z nich nie udziela konkretnej odpowiedzi, a sama Grace Coddington mówi: „Jeśli nie wiesz tego teraz, myślę że nigdy się tego nie dowiesz.” Zatem, co robi stylista w magazynie mody?
JM: Stylista w magazynie mody, chociaż niektórzy twierdzą że ubiera modelki do zdjęć, tak naprawdę kreuje całą „bajkę”. Wizję. Wymyśla ją od A do Z. Czasami wspólnie z fotografem tworzy koncepcję sesji lub w ogóle to jak w danym magazynie ma wyglądać moda. Jakie ma mieć DNA. Kręgosłup. Stylista jest odpowiedzialny za cały wizerunek modowy gazety. To, że wybiera ubrania i ubiera modelkę, to jedno. Poza tym musi „widzieć” całą historię. Spójną całość. To jaka jest to modelka, gdzie odbywa się sesja, jaki ma makijaż, uczesanie, a przede wszystkim wiedzieć, co chce opowiedzieć czytelniczkom daną sesją.


Q: Stosunkowo niedawno otworzyłaś swój „mały” biznes – pierwszy w Polsce Beauty Concept Store. Opowiedz proszę, o nim coś więcej.
JM: A ile masz czasu? (śmiech) To kwintesencja tego wszystkiego czym zajmowałam się przez lata. Miejsce, w którym będę mogła robić rzeczy takie jak dzisiaj – spotykać się z kobietami. Pomagać im w kreowaniu swojego wizerunku. To miejsce, gdzie wraz z moją wspólniczką pracujemy nad tym, co kobiety mają w głowie. Bo tak naprawdę, będę to powtarzać zawsze i wszędzie – wszystko zaczyna się w głowie. Jak sobie pewnych tematów nie  przepracujemy w głowie, to nie pomoże żaden dobry make-up, genialna fryzura czy najdroższe szpilki na świecie. Chcemy stworzyć miejsce do którego kobiety, które najzwyczajniej w świecie mają dosyć, są w fatalnym stanie i nie mają gdzie się udać, zawsze mogą przyjść i nic nie muszą robić. Wiedzą, że to miejsce tylko dla kobiet. Stworzone prze kobiety. My je rozumiemy i wspieramy na rożnych płaszczyznach. Jeżeli potrzebują super paznokci i świetnych włosów, to my im je damy. A jeżeli potrzebują rozmowy i tylko herbaty, to też im to damy.


Q: Moda polska, a moda światowa. Czy według Ciebie jest różnica? Stosujesz tego typu podział?
JM: Mmm… Trudne pytanie. Nie, nie stosuje takiego podziału. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Oczywiście, że jest różnica. Długo by o tym opowiadać, dlaczego jest taka różnica. Moda w tych czołowych stolicach mody,  przedstawia zupełnie inny poziom, ale też dlatego że jest ogromnym przemysłem. Teraz nie mówię tylko o tym, co projektują projektanci, bo to jest jedna cześć prawdy o modzie. Drugą jest fakt, iż jest ogromnym biznesem, prężnie działającą machiną od wielu lat. W Polsce, to dopiero się rozkręca i gdzieś tam raczkuje. Super, że tak się dzieje i tak jest bardzo pozytywnie.  To, że mnóstwo polskich projektantów, zdolnych ludzi wyjeżdża za granicę i tam robi kariery weźmy np. Magdę Butrym – super. Nie ma już różnicy, zatarły się granice i nie chciałabym tak mówić – moda polska, reszta świata. Jesteśmy częścią Europy, częścią Unii. Generalnie, polscy projektanci mogą tworzyć gdzie tylko chcą. Jeśli mają na siebie pomysł i chcą wyjechać do Londynu, mogą to zrobić. I pozdrawiam Arkadiusa, który gdzieś tam jest daleko. (uśmiech)


Q: Co poradziłabyś młodym, początkującym stylistom? Większej merytorycznej wiedzy, a może większej pokory?
JM: No i trafiłeś w sedno. Bo właśnie tego bym im poradziła. Przede wszystkim żeby się szkolili i żeby byli naprawdę dużo bardziej pokorni. To jest kawał ciężkiej roboty do wykonania, żeby zrozumieć tę pracę od samych nizin. Jeżeli przychodzi do mnie stażysta i narzeka, że torby są za ciężkie albo sesja trwa za długo, to nie ma szans przetrwać. Trzeba przenieść tych pięćdziesiąt ciężkich „ikejek” żeby to zrozumieć. Przejść, przebiec się po tych sklepach, nie przespać paru nocy. Taki jest ten zawód. Satysfakcja jest ogromna, ale praca też jest specyficzna. Myślę, że po przejściu tych wszystkich etapów, dopiero nabiera się pokory. Bo jeżeli ktoś przychodzi z pretensjami, z takim pomysłem że mamy tutaj „Diabeł ubiera się u Prady”,  no to niech w tym świecie fikcji i filmów sobie pozostanie. Tam jest jego miejsce.


Być czy mieć? Być.


Klasyka czy sezonowe trendy? I tutaj, niestety, muszę odpowiedzieć inaczej – ani klasyka, ani sezonowe trendy. Tylko ubieranie się zgodnie ze swoją osobowością, swoim dna.


Coco Chanel czy Elsa Schiaparelli? Hmm… Jednak Chanel. Kurcze, to chyba kwestia mojego wieku już. (śmiech)


Mała czarna czy mała biała? Mała biała.


Grace Kelly czy Grace Jones? (śmiech) Grace Jones.


Biała bluzka czy biała koszula? Biała koszula.


Alexander McQueen czy John Galliano? Galliano.


Haute couture czy prêt-à-porter? Prêt-à-porter.


Spódnica – ołówkowa czy rozkloszowana? Ołówek.


Vogue francuski czy Vogue włoski? O włoo… O nie! Francuski, francuskiii! Francuski! Francuski! Forever.


Anja Rubik czy Ania Jagodzińska? Jagoda.


Nicolas Gesquière czy Marc Jacobs? Jacobs. (uśmiech)


Horodyńska czy Jacyków? Obydwoje! (śmiech)


Dzwony czy rurki? Rurki.


Conchita czy RuPaul? Uuu… Masz mnie! Nie wiem!? (śmiech) Ale, chyba RuPaul… :D


Isabella Blow czy Anna Piaggi? Anna Piaggi.


Rajstopy w kolorze ciała czy gołe nogi? Gołe nogi. Zawsze.


Moda jest dla mnie… Jest dla mnie integralną częścią mojego życia, aż się zastanawiam czy jest życie po modzie, bo… bo nie wiem… (śmiech)


W modzie najbardziej nie lubię… Hmm… Pretensjonalności i traktowania mody bardzo serio. Naprawdę tego nie lubię.

Dobrze dobrana bielizna i zachowane proporcje to… Klucz do dobrej stylizacji. Baza. Szkielet. Podstawa.


Jeszcze raz Dziękuję!


Q