środa, 13 sierpnia 2014

Skądś... dokądś...

Kolejny post i kolejne marzenie podróżnicze. Tym razem - Australia.
Wprawdzie lot zaplanowany był na 23 maja, a na pokładzie samolotu nie było mnie(?), sam organizuję sobie wyjazd. A wyruszam z nie byle jakiego miejsca, bo z ogródków działkowych!
Myślę, że kontrast "działek" i Australii idealnie pasuje do tytułu postu jak i dość dobitnie kładzie nacisk na fakt, że jest to jednak tylko marzenie. Chociaż...
Kto wie może któregoś pięknego dnia marzenie się spełni, a lot nr 815 zabierze na pokładzie również... mnie. :)
I tak tym jakże zabawnym (hahaha) i naiwnym (no cóż) wstępem, czas przejść do  z e s t a w u.
Powiem Wam szczerzę, że nie było łatwo! To, że w ogóle udało mi się połączyć T-shirt w kolorze fuksji z nadrukiem z kremowymi bermudami było naprawdę czymś. A przecież jeszcze buty i dodatki? Bo panowie noszą dodatki... tak?
Na szczęście udało mi się znaleźć (cudem) szare półbuty, saszetkę na ramię w podobnym kolorze (w istocie różnią się odcieniem) i czarne okulary. JEST, udało się!
A teraz trzeba gdzieś w tym pójść!?
No cóż... Ja na początek wybrałem ustronne miejsce, ale w planach mam lotnisko, samolot, a nawet inny kontynent. Morze nie będzie aż tak źle??? Jak to mówią: "pożyjemy zobaczymy".
UWAGA! Okularów nie nosimy na czubku głowy, z tyłu głowy, a tym bardziej na karku!
Wygląda to tragicznie! Mówi się, że po tym jak noszone są okulary, można poznać jaki ktoś jest.
Ale jakby coś, to ja tylko tak o! sobie piszę. :D










                                                                                      
                                                                                          






 

Q

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz