piątek, 1 listopada 2013

A na deser...? Coś nowego :)

Nie wiem skąd u mnie te ciągłe skojarzenia z jedzeniem? Chyba ten nieubłaganie zbliżający się zimowy czas, ma w tym swój udział. ;)
Tym razem trzecia i ostatnia już część poświęcona trendom w Zbiorniku M., w której pokaże Wam różne kroje spódnic, a także dwie zupełnie inne kolekcje, ale jakże ciekawe i inspirujące.
Myślę, że udało mi się w przeciągu tych kilku postów przybliżyć Wam pewną część trendów. Zależało mi na zwróceniu uwagi na rzeczy, które łatwo i szybko można by użyć w życiu codziennym, a także na to co może posłużyć za pewnego rodzaju punkt odniesienia przy tworzeniu nowych zestawów. Mam nadzieje, że nie minąłem się z początkowym założeniem, a dla urozmaicenia mam dla Was coś nowego w Zbiorniku. :)



SPÓDNICA

 
 
Jesienne wybiegi rozbujały się od falujących spódnic. Od rozkloszowanych, sutych propozycji rodem z lat 50-tych, przez zgrabne dopasowane ołówkowe fasony, po rozbrykane w ruchu falbaniaste mini. Wykonane z przeróżnych materiałów od połyskującej skóry, przez dzianinę aż po grubą wełnę. Nie bójcie się nosić spódnic. Spódnica wcale nie oznacza starości czy nudy. Wystarczy odpowiedni fason, a połowa sukcesu gwarantowana. :)  
  
 
 
Victoria Beckham
 
Victoria Beckham
 
 
Belstaff
 
Belstaff

 
Ralph Lauren

Ralph Lauren
 
 
Prada

Prada

 
Ports 1961

Ports 1961

 
Rochas

Rochas

 
Balenciaga

Balenciaga

 
Chanel

Chanel

 
Dior

Dior

 
Hermes

Hermes

 
 
J.W. Anderson

 
 
J.W. Anderson to młody irlandzki projektant, który wśród swoich entuzjastek ma m.in. Alexę Chung, Ritę Orę czy Rihannę. Jego kreacje są bezkompromisowe, awangardowe, a także podszyte nowoczesnym duchem. Anderson nie flirtuje z kobiecością, nie pieści sylwetki. Fascynuje go konstrukcja, przestrzenna forma, która wyłania się z tkaniny wraz z estetycznym niepokojem. To jeden z moich ulubionych projektantów - zwłaszcza kolekcji męskich, co zresztą widać na załączonym tle.  ;)

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Balenciaga

 
 
Pierwsza kolekcja pod rządami Alexandra Wanga. Ten młody dyrektor kreatywny w swojej pierwszej kolekcji inspiruje się projektami założyciela tego domu mody - Cristobala Balenciagi. Zwrot ku DNA marki widać m.in. w zaokrąglonych ramionach, czy choćby fasonach z lat 50. i 60. Wang w swoich projektach nadał im dynamizm, podkreślił ostre cięcia, zespoił z ruchem, a co ważne połączył paryski chic z amerykańskim luzem. Jesień według Wanga jest wyjątkowo elegancka. Nie tylko za sprawą wąskiej palety barw. Prym wiodą klasyczna biel z czernią od czasu do czasu przełamane szarością. Ale głównie dzięki minimalistycznym i bardzo szykownym fasonom. Głównym bohaterem tej kolekcji są marmurowe wzory, które zostały przeniesione na tkaniny i futra pokrywając ich powierzchnię siecią przenikających się linii.
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Dior - Haute Couture


 
Kolekcja Rafa Simonsa dla Diora to miszmasz w czystej postaci. Nagromadzenie różnych wzorów, faktur, fasonów może przyprawić o lekki zawrót głowy i nie koniecznie musi od razu przypaść do gustu. Ale couture broni się własnymi prawami. To taka modowa odskocznia projektanta gdzie może on pozwolić sobie na znacznie więcej. Choć nie podlega dyskusji fakt, iż dzisiejsze couture to nie jest to couture sprzed lat. Dzisiaj to w większości przypadków ekskluzywna wersja pret-a-porte. To kolekcje bardziej nastawione na czysty zysk niż wyższe piękno. Przyznam szczerze, że owa kolekcja nie przypadła mi od razu do gustu. Dopiero po kilkukrotnym obejrzeniu stwierdzam, że jest naprawdę ciekawa, a nawet intrygująca.  

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 


 
 A więc można i tak...



To taka nowa mini rubryka w Zbiorniku M., w której ubolewać będę nad stylem gwiazd. To takie miejsce, gdzie bez żadnej ściemy pozwolę sobie na ocenę stylizacji sławnych ludzi.
Oceniać będę na tyle dokładnie, na ile moja wiedza merytoryczna mi na to pozwoli. Proszę pamiętać, że będzie to jedynie moja subiektywna ocena zestawów, a nie ludzi. Tworząc tą mini rubrykę mam na celu jedynie podzielenie się z Wami moimi spostrzeżeniami i własnym punktem widzenia. Mam nadzieje, że uda mi się również zachęcić Was do oceny KREACJI gwiazd, a nie ich życia czy zachowania. :)

Na pierwszy ogień idzie Pani Maja Sablewska.

Słowem wstępu...
Doradca wizerunkowy, prowadząca swój własny program, w którym to zmienia kobiety wg swojej własnej wizji mody. Program niewątpliwie okazał się wielkim hitem, co we mnie osobiście wzbudza zgrozę. Ale oglądnijcie i przekonajcie się sami. :)

Do rzeczy... 
 Maja wychodząc z domu chyba zapomniała, że idzie na Galę Apartu, a nie na imieniny u cioci. Ubrana była w czarną cekinową sukienkę w kolano, z długim rękawem, białe kaczuszki i perełki, tu i ówdzie nałożone. Opinającą sukienka uwydatniła wszelkie mankamenty figury, co gorsza połysk cekinów jeszcze bardziej je podkreślił m.in. powiększając biust do niebotycznych rozmiarów. Naszyjnik okropnie zaznaczył szyję, a makijaż i fryzura również pozostawiają wiele do życzenia. Jednym słowem - Masakra. Maja wyglądała jak napuchnięta pucka umęczona życiem. A co gorsza wciąż nie nosi biustonosza!!!

 
 


A Wy co sądzicie?

 
 
Do zobaczenia już niebawem. Q