sobota, 28 kwietnia 2018

#Pytam, bo chciałbym wiedzieć #6 i #7

W modzie "można wszystko"! Teraz każdy może "być kim chce", nosić się tak, "jak mu w duszy gra". Co Ty nie powiesz Karinko? A powiedz Ty mi Karinko, gdzie społeczne i kulturowe uwarunkowania? Schematy, tradycje, utarte do granic możliwości wzorce, tzw. "normy"? A gdzie ludzkie, bo nie zwierzęce, obawy? Przecież tyle ich wokół? Ale przed czym Ciociu? Raczej - przed kim Karinko, przed kim. Chociaż...? Jakby się nad tym dłużej zastanowić Karinko, to może masz i rację dziecinko...
Obawy przed opinią - na ogół - obcych, a co za tym idzie, niewiele znaczących dla nas osób? Jak to niewiele znaczących? A kto jak nie oni da Ci like'a, serduszko... Lub kopa w dupę? Przepraszam Karinko... Myślisz, że nie da? Halo, tu Ziemia! Masz, "to tak na szczęście..."

Tym jakże zawoalowanym, ubranym w ciuszki cynizmu wstępem, zmięrzam do clou naszego tutaj bycia, czyli mojego do Was pytania. A zatem...

#Pytam, bo chciałbym wiedzieć: dlaczego ciocia Karinki ma rację?

Nie mówcie mi, że nie ma, bo ma, i dobrze o tym wiecie. Pytanie tylko: dlaczego? Na obronę cioteczki, posłużę się własnym bagażem doświadczeń. #U_Q_na_kozetce
Otóż, ja, bo któż by inny, spotykam się z takimi oto opiniami, oprócz ohów i ahów rzecz jasna #żart_miał_miejsce, jakobym ubierał się tu uwaga cytat: "kontrowersyjnie". Nie powiem, że nie robię w takich momentach tych swoich min, ale jest to lekko, ekhm, zabawne, żeby nie powiedzieć...
Muszę przyznać, że podejmowałem rozliczne próby mające na celu obalenie ww. głupoty, niemniej za każdym razem czy to w dresie, czy w garniturze, czy w "kontrowersyjnych" ubrankach, reakcje były takie same - braw nie było końca. No nie, niestety(?), choć to też byłoby ciutkę dziwne, ale tak - moja "kontrowersyjność" zostaje potwierdzona. W 9 na 8 i pół przypadku, czyli częściej niż często, mój jak to się mówi: look, oprócz zachwytu, podziwu i ślinotoku - ohyda, spotyka się z czymś na kształt reakcji anafilaktycznej połączonej z gwarantowanym zgonem.
Wytrzeszcz oczu, grymas twarzy, konwulsje, wymachiwanie kończynami, osatatnie słowo - na ogół: plugawe (uwiebiam to słowo; trąca myszką, a jednocześnie jest jak plaskacz z otwartej dłoni, ding dong i pozamiatane), jeszcze kilka kropel krwi i gotowe. Pad jak długi. Niby śmieszne, haha hihi, ale jak Ci przed oczami padnie takich dziesięć w przeciągu kilku minut, to tak stoisz i się zastanawiasz - czy w Biedronce była jakaś przecena, o której zapomniałem?
 
Totally Dublin
 Fot. Kenny Whittle

Idziemy za ciosem. Sytuacje kiedy wygląd "po swojemu" wzbudza - delikatnie mówiąc - poruszenie ludu, mamy omówioną - jeśli ktoś coś, to śmiało, każde sensowne wytłumaczenie ludzkiej głupoty jest mile widziane. Jeśli to w ogóle możliwe...

Podobno każdy medal ma dwie strony. Spójrzmy na tą drugą...

#Pytam, bo chciałbym wiedzieć: kiedy abnegacja stała się lekiem na całe zło?

Od jakiegoś czasu, w zwięszonym natężeniu, spotykam się z postawą jakoby cała ta "moda", była czymś tak przyziemnym i nieistotnym, że osoby wykształcone, dajmy na to wykładowcy, nie muszą się nią przejmować, powiem więcej - ich stanowisko wobec tak prozaicznej kwestii jaką jest ubiór jest jednocznacze: jestem ponad to, nie interesuje mnie ta tematyka, nie znam się, więc ją ignoruję. Przy okazji wszystkich tych z którymi żyje i pracuje, ale tego żadne z nich już nie dodaje.
Przecież jestem doktorem, profesorem, wykładam, recenzuje, szkole, znam tego i tamtego, robiłem to i tamto, byłem tu i tam, moda? Ciuszki, szmatki, fatałaszki? To dobre dla kobiet zajmujących się domem, osób z kolorowych stron gazet czy "gwiazd" zajmujących się "gwiazdorzeniem", a nie dla mnie, poważnego wykładowcy. No jak to tak: na uczelni, w laboratorium, na konferencji?
Brzmi jak kiepskie opowiadanie, historia sprzed kilku lat? Niestety. To rzeczywistość A.D. 2018. Opis dzisiejszej inteligencji, z tego co widzę, wciąż zdecydowanej większości.

 Boki Milinkovic
 Fot. Drew Wheeler

Dlaczego? Skąd wśród ludzi inteligentnych, oczytanych, tendencja do ignorowania własnego wizerunku? Pozwolenie sobie na puszczenie hamulców? Na noszenie ubrań w złym rozmiarze, niedopasowanych i nieodpowiednich do danej okazji, zakładanie brudnych butów, nieumyte włosy...
Kiedy inteligentny i dobrze ubrany, nie tyle modnie, co odpowiednio, będzie iść ze sobą w parze?

Q

czwartek, 29 marca 2018

Razem raźniej

Od zawsze były sobie bliskie. Jedna dawała myśl, słowo i czyn, druga była uzupełnieniem. Dzisiaj znowu muszą sobie pomóc. Jedna drugą wesprzeć. Takiego głosu nie sposób nie usłyszeć. Kobieta i moda. Ładna buzia i sukienka? Co za niedopatrzenie!

Styczeń, 2017 rok. Dzień po inauguracji Donalda Trumpa, przez Stany Zjednoczone przetacza się fala protestujących kobiet (i nie tylko), domagających się przestrzegania ich praw. W różowych czapkach na głowie, ubrane w koszulki z napisem: "Nasty woman" (tłum. paskudna kobieta), postanawiają po raz kolejny wziąć los w swoje ręce i wychodzą na ulice. "Jesteśmy, i tak łatwo nie odpuścimy."
Październik, 2017 rok. Alyssa Milano, aktorka i piosenkarka, znana m.in. z popularnego w latach 90-tych serialu "Czarodziejki", zamieszcza na swoim Twitterze taki oto wpis: "If you’ve been sexually harassed or assaulted write ‘me too’ as a reply to this tweet." (tłum. "Jeśli byłaś molestowana seksualnie lub atakowana napisz 'ja też' w odpowiedzi na ten tweet"). Bum! Nagle okazało się, że całe to Hollywood nie jest wcale takie cudowne, jak nam się wszystkim wydaje, a śliskie rączki może mieć każdy i Twój ulubiony aktor, i nagradzany reżyser, a także znany producent, który ma władze i mnóstwo pieniędzy. Na wpis Milano odpowiedziało setki tysięcy kobiet, nie tylko ze świata blasku i fleszy. Urzędniczki, nauczycielki, pielęgniarki, kasjerki. Kobiety dojrzałe, ale też i młode, często nastolatki. Widząc to, co się dzieje, nabrały odwagi i zaczęły mówić.

Podobny obraz
Fot. Peter Lindbergh

Amazonki

Zanim jednak kobiety zaczęły kontestować jakość swojego życia, musiały wywalczyć sobie prawo głosu. Pod koniec XIX i na początku XX wieku, w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, działa ruch aktywistyczny, którego członkinie - sufrażystki - domagają się podniesienia statusu politycznego kobiet. Jako że w modzie panuje uniformizm, jak podaje encyklopedia Every Woman z 1910 roku, głównymi elementami codziennego stroju kobiety pracującej są: żakiet i spódnica, bluzki, buty, rękawiczki, kapelusze, gumowy płaszcz od deszczu oraz długi, ciepły płaszcz na zimową porę. Nie przeszkodziło im to np. w 1912 roku, kiedy ubrane całe na biało, wyszły na ulicę Nowego Jorku ze sztandarami, trzymajac w drugiej ręce swoje pociechy. Już wtedy zauważyły, że ich strój, tak jak i głoszone hasła, muszą być ze sobą spójne. Wybierając łatwo rozpoznawalne elementy garderoby, kształtowały swoją tożsamość. Po zakończeniu I wojny światowej, sufrażyzm nieco ucichł, ale na horyzoncie pojawiło się kolejne ograniczenie, a wraz z nim chęć zmiany. W filmie pt. "Coco Chanel" w jednej ze scen, grana przez Audrey Tautou - Coco, postanawia jeździć konno "jak mężczyźni", w czym nie pomaga jej długa, kilkuwarstwowa suknia oraz gorset. Zniesmaczona, przerabia męski garnitur na kamizelkę i bryczesy, białą koszulę zwęża, a rękawy podwija do długości 3/4. W tych jakże śmiałych czynach, w prawdziwym życiu Gabrielle towarzyszyła Marlena Dietrich, którą według wielu źródeł uznaje się za tę, która w latach 30-tych wprowadziła w Ameryce modę na damskie spodnie. Nosząc je na ekranie i prywatnie, stworzyła modę na tzw. swobodne spodnie, które stały się kluczowym elementem damskiej szafy. Kiedy w latach 80-tych kobiety postanowiły udowodnić, że mogą i potrafią pracować, zarządzać, być tak dobre, a nawet lepsze niż mężczyźni, do spodni, białych koszulowych bluzek i obcasów, zaczęły nosić marynarki z kwadratowymi, wywatowanymi ramionami, równoważone na linii bioder baskinką. Tak narodził się power dressing - ucieleśnienie kobiecej siły i seksualności. Historyczny moment, w którym do mikrofonu zostaje dopuszczona zupełnie nowa amazonka.

Już czas powiedzieć stop!

2018 rok. 1-ego stycznia, za sprawą kobiet światowego show-biznesu powstaje ruch #TIMESUP (tłum. koniec czasu), będący kontynuacją internetowej akcji #metoo (tłum. ja też), czyli kolejny krok w walce o ludzkie dobro. Kilka dni później, na gali rozdania Złotych Globów, czerwony dywan zalewa czerń. Najwięksi, tuzi przemysłu filmowego, wybierając na ten wieczór czarne kreacje, solidaryzują się z kobietami. Kobietami molestowanymi, szantażowanymi, niesprawiedliwie traktowanymi. Przez lata skrywane tajemnice, często celowo zamiatane pod dywan, wezbrały i wychodzą na wierzch. Jeżeli największe nazwiska nie boją się mówić, jeżeli media je w tym wspierają, a wraz z nimi społeczeństwo, "zwykłe" kobiety, które również dzielą się swoimi historiami, nie można tego zbagatelizować. Czas działać.  Tak jak przed laty, w kluczowych dla życia kobiet momentach moda pomaga, jednoczy. Mademoiselle Coco mawiała: "Wciąż aktem największej odwagi jest myślenie za siebie. Na głos." Dzisiaj kobiety myślą za siebie, w swojej sprawie. Za pomocą czarnych ubrań, haseł nadrukowanych na koszulkach, różowych czapek czy parasoli, mówią jednym głosem. Mówcie, niech Was usłyszą. Odwagi drogie Panie!

Q

czwartek, 1 marca 2018

Wcale nie jest tak różowo

Wielu czekało na ten moment z utęsknieniem. Mówiło się o tym od kilku lat. Dyskutowano na temat składu redakcji, tego kto stanie na czele magazynu, linii estetycznej pisma, wyglądu, treści, czy wreszcie tego, kto powinien pojawić się na okładce pierwszego numeru polskiego Vogue'a. Kiedy wkońcu się pojawił, wywołał tyle emocji, że aż trudno uwierzyć, że mowa o gazecie poświęconej modzie. A jednak!

1892 rok. Na amerykańskim rynku wydawniczym pojawia się pismo, skupione na tym, co dzieje się w społeczeństwie, a przede wszystkim na kobietach z wyższych sfer. Po kilku latach zmienia trajektorię lotu, i całą swoją uwagę koncentruje na modzie i temu co z nią związane. Najpierw ilustrowany, poźniej fotografowany, nie tylko inspiruje, cieszy, onieśmiela, ale też edukuje. Urzeczywistnia marzenia, przekracza granice, zmusza do dyskusji, wspiera i promuje. Za pomocą zdjęć pokazuje wszystko to, co dzieje się na świecie. To o czym mówimy i czytamy, podziwiamy, ale też negujemy. Jest odbiciem naszych czasów. Lustrem dla otaczającej nas rzeczywistości.

Znalezione obrazy dla zapytania vogue pink in fashion tim walker
Fot. Tim Walker

Schabowy z kapustą

Na pierwszym planie: dwie top modelki, ale takie prawdziwe nie samozwańcze, bezapelacyjne ikony, fakt, że obie są dumnymi Polkami, zasługuje na dodatkowe wzmocnienie. Obie ubrane są na czarno. Na drugim planie - czarna wołga oraz Pałac Kultury i Nauki. Lekka mgła, tudzież smog - jedno i drugie bardzo prawdpodobne; na zdjeciu uchwycone zostały również pierwsze spadające płatki śniegu. Pytanie: dlaczego redakcja postanowiła zaprezentować światu swoją ojczyznę w taki a nie inny sposób, nasuwa się samo. Hmmm... Ponieważ to pierwszy taki przypadek w Polsce, gdy okładka wywołuje taki szum, o jej analizę pokusili się nawet socjologowie. Mateusz Halawa, kierownik zespołu humanistyki i nauk społecznych School of Form, Uniwerystetu SWPS piszę: "(...)Tak się złożyło, że pierwszy raz zobaczyłem na Facebooku okładkę Vogue'a, jadąc tramwajem czwórką przez Marszałkowską. Pod wpisem ludzie się oburzali: "Polska tak nie wygląda!" Wyjrzałem z okna tramwaju. Wyglądało dokładnie tak, minus modelki i wołga." Skąd zatem to oburzenie? Głosy sugerujące jakoby zespół redakcyjny zaprzedał duszę diabłu i w taki sposób pokazał Polskę? A jak miał ją pokazać? Jako uśmiechniętą i kolorową? Bogatą, zadowoloną z siebie, pogodną? Przepraszam, ale kto by w to uwierzył? Pamiętam, jak kiedyś na lekcji religii, usłyszałem, że w Milecu to ludzie modlą się tylko za zmarłych. Trudno też dzisiaj uświadczyć osoby, która uśmiechnęłaby się do Ciebie tylko dlatego, że jest ładny dzień. Nawet w sklepie, kiedy zmienia się układ regałów, liczba narzekajacych - przecież "było dobrze" - w stosunku do zadowolonych jest miażdżąca. To jak się nosimy, a także to, co kupujemy najczęściej, dodaje swoje dwa grosze. Wystarczy spojrzeć na witryny sklepowe, wieszaki, ulicę. Nie jest różowo. Poza tym ta okładka nie wygląda tak bez powodu. Tylko spójrzcie. A teraz przypomnijcie sobie dyskusje na temat kobiet, akcji #metoo, gwiazdach kina ubranych na czarno podczas gali rozdania Złotych Globów, o chęci zburzenia PKiN-u, o trującym nie tylko w Mielcu powietrzu. Czy teraz wiecie, dlaczego tak, a nie inaczej? To ważne tematy, o których trzeba mówić. Moda też ma głos. O tej okładce jeszcze długo będzie się mówić, co więcej - będzie się pamiętać.

Łatwo i przyjemnie

Przejżeliśmy się w magazynie. Zobaczyliśmy parę zmarszczek, kilka niedoskonałości, prawda bywa brutalna. Co teraz? Godność i naturalność ponad wszystko? A może jakiś botoksik? Magiczna dieta zmienijąca figurę, a wraz z nią rysy twarzy? Jakoś te nasze ciała nie do końca nam się podobają, a przecież tak siebie lubimy... Chyba, że zamiast do klubu fitness czy na zabieg, pójdziemy do kina. Tylko na co? Najlepiej na coś, z czym nie mamy doczynienia na co dzień (podobno jest tak dobrze...), czyli wszelkie traumy, tragedie i życiowe dramy odpadają. "Normalnego", cokolwiek to znaczy. Jednak bardziej prawdziwego, aniżeli jakieś cuda na kiju. Zabawnego, kolorowego, ale bez przesady, "fajnego" (sic!), takiego żeby się nie zmęczyć, a dobrze bawić. Najlepiej jakaś bajka o księciu i księżniczce albo jakaś bitka, ewentualnie prawda objawiona w wersji wegańskiej. No cóż. Taki mamy klimat, taką mamy widownie, taką mamy rzeczywistość. Ups! Trzy razy prawda? Czyżby następny etap?
 
Pod strzechy

W każdym kiosku, sklepie, stacji benzynowej. Prawie siedem dni w tygodniu. Od teraz co miesiąc polski Vogue będzie nawiedzał nas w domach. To czy redakcja wytrwa, wkrótce się okaże. Kino włączyło opcje "nie chcem, ale muszem". Jak na tym wyszło? Chyba dobrze, jak to mówią: hajs się zgadza. A jak to się ma do nas, zwykłych Kowalskich? Na przykładzie dwóch istotnych źródeł informacyjnych widać, że wolimy jak jest ładnie, gładko i przyjemnie. Bezpiecznie. Najlepiej po naszemu. Widać, że prawda jest niewygodna, uwiera i boli. A przede wszystkim - wcale nie jest tak różowa, jak ją malują. Do nas należy wybór, którą opcję wybierzemy.

Q

czwartek, 11 stycznia 2018

Bawmy się!

Karnawał. Pierwsze tak ważne, kulturalno-towarzyskie, wydarzenie roku. Trzydzieści dziewięć dni niczym niezakłóconej zabawy, która na całym świecie łączy ludzi za pomocą muzyki, tańca, zabawy, ale też mody. 
 Znalezione obrazy dla zapytania karnawał w wenecji

W Rio de Janeiro, największym na świecie karnawale, podczas którego na ulicach bawi się kilka milionów ludzi, królują: feria barw, fantazyjne, bogato zdobione kostiumy oraz parada szkół samby, których rywalizacja stanowi najważniejszy punkt imprezy. Podobnie jest na wyspach kanaryjskich, w Santa Cruz na Teneryfie, drugim co do wielkości na świecie, a największym w Europie karnawale. Z kolei w Wenecji, operowej stolicy Europy, prym wiodą bale maskowe, których bohaterowie przygotowując swoje przebrania, czerpią garściami z historii (mody), od XVI wieku począwszy.
A jak jest w Polsce? Przebieranie się w jajko, tworzenie kukieł lub wędrówki po domach, to zaledwie kilka spośród zapustnych zwyczajów w polskiej kulturze ludowej. Zdziwieni? Przyznam szczerze, że ja trochę też. Zapusty? Dasz wiarę?
I choć nazwa nie jest tak bardzo istotna, a poszczególne elementy pomiędzy „wersjami” są do siebie podobne, to jednak wolimy mówić ok zamiast dobrze, robić research zamiast zbierać materiały, a każdy z nas ma na swoim fejsie pełno friends’ów. O to to! Po co od razu zamieniać, tak łatwo rezygnować? Przecież można zmienić! Kto powiedział, że to, co zagraniczne, nie może stać się polskie?


Po swojemu

Nieco spokojniej – jeśli tańce, to raczej bez większych wygibusów, do prostych utworów, aniżeli kubańskich rytmów. Mniej kolorowo – kostium to przecież kostium, zatem częściej dosłowne odegranie roli niż kreatywna reinterpretacja danego tematu. Z uśmiechem – naturalny czy znieczulony, nieważne. To akurat dla wszystkich i tych w Rio, i w Wenecji, a także tu w Polsce jest takie samo.

Choć nie zawsze tak przecież jest, a co ważniejsze – nie musi być. Na szczęście! Są takie domy i tacy ludzie, grupy znajomych, firmy oraz organizacje, które karnawał świętują po swojemu. Łączą, kombinują, bawiąc się przy tym setnie. To jakiś bal przebierańców, to impreza tematyczna – głośno, barwnie i zabawnie. Z humorem, żartem i dystansem. Bywa, że i bardzo stylowo. No właśnie, a co na ten cały karnawał moda?


Ciągle żywy

Nie od dziś wiadomo, że do stworzenia czegoś ciekawego nie trzeba mieć milionów. Dużo cenniejsze w pracy twórczej, a tak ową jest stylizacja, są źródła inspiracji, które stanowią punkt wyjścia do wymyślenia czegoś nowego. Swojego. Po to jest moda. Ta prawdziwa, światowa, pokazywana na wybiegach. Owszem, można ją kupić. Proszę bardzo, po to jest. Ale można też popatrzeć, co ciekawsze zapamiętać i trochę się pobawić. 

W tle „Blue Monday” New Order, trochę dymu, neony, a wśród nich jest i ona, a może jednak on? David Bowie żyje? W ostatnim filmiku, video kampanii, domu mody Saint Laurent promującej kolekcję wiosna/lato 2018, czas jakby się zatrzymał. Lata 80 wróciły. Tamten styl, tamten czar. Magia. Watowane ramiona, sukienki na jedno ramię, trochę błysku, trochę matu, krótko, zwięźle i na temat. Odważnie, zmysłowo, na granicy. Lata 80 może i były kiczowate, ale są też skarbnicą pomysłów, które  aż proszą się o wykorzystanie. Nie trzeba wracać do tamtych lat, dzisiaj na wybiegach mamy tego współczesną wersję. Osobiście – nieco bym się wysilił. Więcej można na tym zyskać.

Znalezione obrazy dla zapytania david bowie

To tylko jedna marka, jedna dekada. Skromna porcja. Dokładkę? Proszę. Tak się składa, że oprócz wielkiego powrotu 80-tych, od kliku sezonów m.in. za sprawą domu mody Balenciaga, wróciły również lata 90-te, które konsekwentnie, prawie z uporem maniaka, dodam, że z niemałym sukcesem finansowym,  lansuje obecny dyrektor kreatywny tejże marki – Demna Gvasalia. Tak na co dzień? Dyskusyjne. Jako motyw przewodni imprezy? Już prędzej. Wystarczy wpisać odpowiednie hasło. Nieco abstrakcyjnie, bardziej kolorowo, prezentuje się Gucci. Przesiąknięte „babcinym szykiem” i nerdowskim sznytem, eklektyczne, zwariowane, surrealistyczne. To ocean inspiracji. Ilość doznań estetycznych – niebezpiecznie duża. Gdyby jednak trafił się bal, może nie od razu gondolą pod zamek, ale tu na miejscu, to do tej maski, przydałaby się jakaś suknia. Te u Zaca Posena są bardzo kobiece, od Giambattisty Valli – dziewczęce, Versace to kwintesencja seksapilu, zaś Chanel, to gwarancja ponadczasowego stylu i klasy.

Ile marek, ba! ile ludzi, tyle różnych pomysłów na opowiedzenie bajki zwanej moda. Kwestia umiejętnie wybrać i właściwie do siebie dopasować. „Spróbować, pożuć i wypluć.” Co wybrać? To, co nam w duszy gra, to w czym najlepiej będziemy się bawić. Gdzie szukać? W Internecie,
w sieciówkach, w sklepach z używaną odzieżą. W swojej szafie, w pawlaczu, w domu i na strychu. Często najlepsze mamy tuż pod swoim nosem. Kwestia odpowiedniej oprawy. Wystarczy nieco podkręcić to, co już mamy, parę dodatków i gotowe!
Dobrze do tego podejść – z głową, fantazją, luźną łydką. Spięte pośladki w niczym nie pomogą. Moda to zabawa. Nią naprawdę trzeba się bawić. Owszem, to banał, ale bardzo prawdziwy.
Dobrej zabawy!

Q

niedziela, 31 grudnia 2017

Ty pytasz, Ja odpowiadam #5

"To taka wyjątkowana noc, jedyna w swoim rodzaju, nie mogę przecież pójść w starej sukience...
Co mam ubrać?"
 - pytają zainteresowani


Choć okazja może wydawać się oczywista, niech Was nie zmyli pierwsze wrażenie.

Postanowiłem, że swój ostatni wpis w 2017 roku #gong, uczynię uniwersalnym komentarzem do zadanego pytania. Będzie na temat, ale w moim uwaga, uwaga... #stylu.
Poza tym nie mogłem oprzeć się przyjemności jaką sprawia mi szukanie #inspiracji... ;)

Jeśli rzeczywiście zależy Ci na tym, by wyglądać wyjątkowo, to odpuść. Tak, wiem że to dziwne. Trudne? I to jak! Ale spróbuj. Nie panikuj, nie nagniataj się, a przede wszystkim - przestań się oszukiwać. "Jedyna taka okazja, raz w roku, bla, bla, bla..." I co, pomogło? Tak żem czuł. Dlatego wrzuć na luz. Włącz dobrą muzykę, jeśli potrzebujesz jakiś wzmacniaczy, to już "wolnoć, Tomku, w swoim domku" - niemniej, radziłbym to robić przy pełnej aprobacie własnej świadomości, bo za skutki uboczne "producent nie ponosi odpowiedzialności" - poza tym zabawa, otóż to(!) zabawa, jaką daje tworzenie własnego wizerunku, jak ktoś woli, tudzież musi, swojej #stylizacji, jest najlepsza!

Szukaj, patrz, kombinuj. Udanej zabawy! :)

Orędzie mam za sobą. #gong

Teraz, czas się nieco pobawić...

P.S. Może nie trzeba, ale jednak, tak profilaktycznie, pozwolę sobie zaznaczyć: tu zaraz, o tu, poniżej będą zdjęcia, dużo zdjęć - co należy z nimi zrobić? Obejrzeć dokładnie, zapamiętać co ciekawsze i... Kombinować! Łączyć, przekręcać, dodawać, odejmować. Niech ten #look, w tym wyjątkowym dniu będzie naprawdę jedyny w swoim rodzaju. ;)

Jak już wszyscy myślimy o tym Sylwestrze, ja nie, to już zmęczmy temat do cna. 

Przed Wami imprezy Sylwestrowe: w domu przy akompaniamencie telewizyjnego show TVN-u, w klubie, u znajomych (nie lubię prywatek, a na widok domówki dostaje odruchów wymiotnych), w eleganckim lokalu z elitą po sąsiedzku, na balu, a także za granicą. Tą geograficzną i estetyczną zwłaszcza. 

Oto moje imaginacje na temat tego, jak mógłbym wyglądać, gdybym w ciągu jednego wieczoru był  w stanie "obskoczyć" ww. miejsca, mógł z rodzaju męskiego płynnie przejść do damskiego, a przy tym sakwa, bo nie sakiewka, złota wisiałaby u mojego boku. Jak szaleć to szaleć, na całego!

Bawiłem się przednio. Teraz tylko móc je założyć...

Noworoczne postanowienie gotowe! ;)


W domu, na kanapie...
 
Nikt nie powie, że olałam sprawę, bo siedzę w domu... A ja przynajmniej będę mieć swobodę ruchu.

Balmain wiosna/lato 2018


Jeśli o mnie chodzi, to błysk owszem, ale wygoda przede wszystkim. W końcu to jednak duży pokój - kanapa, telewizor i Piccolo.

 
Balmain wiosna/lato 2018

 
W klubie...

Nie wiem co na to moje uszy, ale co tam!

 Alexandre Vauthier wiosna/lato 2018


A co mi tam! Tutaj można się pokazać. ;)
  
Balmain wiosna/lato 2018


U znajomych...

Just a little bit of drama... ;)

 
Dsquared2 jesień/zima 2017


Rock and roll! - krzyknął kumpel. Ciekawe, co powie na punk rock?

 
Alexander McQueen wiosna/lato 2018


Z elitą przy stole...

Przepraszam, że niby pełnoletniej nie wpuszczą!?


Roksanda pre-fall 2018


Nie pamiętam czy wziąłem dowód...?


Dsquared2 jesień/zima 2017


Na balu...

Wśród dominującej czerni, jedyną suknią jaką będzie widać, będzie... ;)


 Giambattista Valli haute couture jesień/zima 2017


Przepraszam, ale mam już parę...


Emporio Armani jesień/zima 2017


Tam, gdzie granice nie istnieją...

Chyba nie muszę mówić, na czym "zaoszczędziłam"... ;)


 Marc Jacobs wiosna/lato 2018


I wtedy wchodzę ja, cały na biało...

 
Balmain jesień/zima 2017


Pewnym jest, że gdybym tylko miał dostęp do tego typu ubrań, to i tak potraktowałbym je po swojemu, co do tego nie mam żadnych wątpliowści. ;)

Jeśli dobrze patrzyliście, to bardzo dużo zobaczyliście. Na ile Wam to pomoże, to już Wasza brożka. 

Będę czekać na efekty.


#DziuQusie, wszystkiego co najlepsze, zdrowia, spokoju i dużo uśmiechu.
Do zobaczenia w Nowym 2018 roku! :D


Q

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Nie będzie dogrywki

Według danych z 2015 roku światowa populacja liczyła 7, 2 miliarda ludzi. Trochę, prawda?
W chwilii obecnej jest nas pewnie jeszcze więcej. Ale nie o demografii ani statystykach chcę mówić, a o ludziach, dokładniej o ich ciele. Naszym ciele. Był mózg, oczy i usta. Czas na ciało.

D'SCENE Magazine
Fot. Kosmas Pavlos via D'SCENE Magazine

Na straganie

Gruszka - na drugie litera A gdyby ktoś pytał, z dumą prezentuje delikatną linię ramion i talii.
Z "dołem" trochę u niej ciężko, ale tak zmysłowych kształtów nie ma żadna sylwetka. Chyba, że mówimy o klepsydrze, vel 8 lub X jak kto woli - ta to dopiero ma proporcje! Ramiona
w linii bioder, mocno zaznaczone wcięcie, jakby tego było mało, w większości przypadków "spaceruje" na zgrabnych nogach. Akurat o te nigdy nie musi martwić się jabłko. Krótkie czy długie zawsze stanowią najmocniejszy punkt sylwetki O. Jest jeszcze biust no i brzuszek, a raczej brzuch, ale o nim to jabłko nigdy nie mówi zbyt głośno. Za to o nogach zawsze chętnie opowie, długo i namiętnie. Podobnie zresztą jak litera I. "To taka modelka przez duże M, dogaduje rożek." Co prawda to prawda. Na ogół wysoka, czasami nawet bardzo, do tego długie, zgrabne nogi, szczupła z delikatnie, ale jednak zarysowaną talią, poza tym pięna szyja, zgrabne ręce oraz biust - sportowy - ale za to żaden dekolt jej niestraszny. Czego nie może powiedzieć o sobie Pani rożek. Niby taka dumna, bo ma szczupłe nogi, ale kiedy ktoś pyta gdzie ma kask i ochraniacz na ramiona, bo w futbol amerykański chciałby z nią zagrać, jakaś taka mała się staje, choć wołać na siebie każe wielkie V. Jakby tego było mało, często nasze Panie odwiedza rodzina. Taka klepsydra na przykład, to aż dwie kuzynki ma - bez wzięcia literę H i proporcjonalną, ale małą F-kę. Madame V zaś ma jedną kuzyneczkę, co to w niej błękitna krew płynie, na pierwsze ma Y, a na drugie kielich.
W tym całym galimatiasie są jeszcze Panowie, choć akurat tu sprawa jest prosta. Złośliwi mogliby powiedzieć, że są dwa typy: z maćkiem i bez maćka, niemniej jednak są cztery - kwadrat, tyczka, odwrócone oraz atletyczne V.

Z krwi i kości

Poznaliśmy typy naszych sylwetek, czas pomyśleć o reszcie. O diecie na przykład, ale nie takiej na tydzień lub dwa, a o zmianie sposobu odżywiania, który będzie z nami na dobre i złe. O ćwiczeniach, bo gdy już zaliczymy masę, przydałby się jeszcze jakiś kurs rzeźby. O pielęgnacji, bo jak się już ogarniać to nie tylko wewnątrz, ale i na zewnątrz także. W drodze do sklepu ze zdrową żywnością, można też odwiedzić lekarza. Nie po to żeby zapytać co u niego słychać, raczej na badanie, kontrolne, tak na wszelki wypadek. A jak już o siebie zadbamy, no to wtedy można by się zastanowić jak to nasze nowe, boskie ciało pokazać. W jakim stylu, w jakim brandzie. Co pokazać, a co mimo wszystko zakryć. Niestety, superbohaterami jeszcze nie jesteśmy. Ani nadprzyrodzonej siły nie mamy, ani tak szybko żeby błyskawice leciały biegać nie umiemy. My z gatunku tych prawdziwych, z krwi i kości. Czasem szczupłych, czasem grubszych. Wysokich i niskich. Bywa że wysportowanych, ale częściej jednak sflaczałych. Asymetrycznych. Różnych. Z większą lub mniejszą tolerancją dla samego siebie. I to chyba nasza największa moc - inność pomnożona przez niedoskonałość. I super, bo dzięki temu mamy nad czym pracować, o co dbać i co szanować. Ciało mamy jedno. Bez mocy odradzania lub wehikułu czasu, dogrywka nie wchodzi w grę.

Q

środa, 6 grudnia 2017

Ty pytasz, Ja odpowiadam #4

"Nie cierpię zimowych butów! To najgorsze co może być...
Może Ty mi powiesz, jakie mam sobie kupić?"
- pyta bezpośrednio zainteresowany

Najlepiej żeby były cool, super i wow. Choć z tym wow, to tak ostrożnie. Wow, to często nie tak jak wszyscy, raczej mało "normalnie" (jakby istniała definicja, skala, nie wiem coś, co ową normalność określa, definiuje, wyznacza...) tylko jakoś dziwnie, inaczej. A od inaczej, to już niedaleko do inności, a stąd to już prosto Shinkansenem w stronę jednorożca i jego różowej aury, a ta prawdziwym mężczyznom nie pasuje. Nie przystoi wręcz. Także nic z tych rzeczy.
"Nie wszyscy chcą, nie wszyscy muszą..." To, że mogą, bo nic nie stoi na przeszkodzie, a przy odrobinie szczęścia obyłoby się bez kastracji, to już temat na inny odcinek, sezon, kto wie - może film?

Wiem już czego lepiej nie proponować, a co proponuje nam moda?

Czas na... #inspiracje!

Jesień/zima 2017/2018

Panowie! Patrzcie na buty, cała reszta to jeszcze większa inspiracja. Niech nikt z was nie bierze tego 1:1. Z całym szacunkiem, ale strach pomyśleć co mogłoby z tego wyjść...

 
Yohji Yamamoto 

 
Versace

 
KTZ

Fendi

 
Fendi

 
Dries Van Noten

 
Balmain 

 
Dsquared2

 
Dsquared2

Tak to mniej więcej wygląda, a nawet wyglądało, na wybiegu.

Pewnym jest, że widoczne powyżej propozycje, to reinterpretacja klasyków męskiej szafy.

U Yamamoto ugładzona wersja martensów, u Donatelli Versace usportowione śniegowce, a u Kokon To Zai - kombatanty.
Silvia Venturini Fendi w swojej kolekcji obok klapków wykończonych futrem (zgodnie z życzeniem - nie ma ich wśród moich propozycji) zaprezentowała czarne sztyblety z białą "sportową" gumą oraz obuwniczy twór - połączenie sneakersa i tzw. skarpety - to akurat żadne wow.
Dries Van Noten ubrał swoich mężczyzn w wysokie, skórzane botki, z kolei Olivier Rousteing (Balmain) m.in. w coś na kształt śniegowców, ale w zmilitaryzowanej wersji.
Dean i Dan Caten z Dsquared2 udowodnili, że nawet martensy mogą wyglądać cool i wcale nie trzeba być skinheadem by móc je nosić.

Jak mówiłem na początku - nie bierzcie niczego co widzicie na zdjęciach dosłownie. Niemniej, jeśli uważnie patrzyliście, chodząc po sklepach zauważycie wiele podobieństw...

Ważne! Bezwzględu na to jaki ostatecznie model butów wybierzecie, pamiętajcie o nie dbać!

Buty to jedna z najważniejszych rzeczy w męskiej garderobie. To również jedna z tych rzeczy, na którą najczęściej zwracają uwagę kobiety! Jeśli nie dla siebie, to przynajmniej dla nich się postarajcie...

Nicholson Baker powiedział kiedyś: "Buty to pierwsze dorosłe urządzenia, jakie dostajemy do opanowania". Panowie, i jak wam idzie?


Q